22

Saturday, February

Appalachy, stolica stanu Waszyngton kapitol USA

W gościnie u Hipokratesa
 /  / W gościnie u Hipokratesa
W gościnie u Hipokratesa

W gościnie u Hipokratesa

W gościnie u Hipokratesa
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Grecja

W gościnie u Hipokratesa

Tutaj już starożytni Grecy bawili się do upadłego. Dziś na wybrzeże wyspy Kos podróżują turyści z całej Europy. Odnajdują tu knajpki, świątynie i odpowiedź na pytanie: czy drzewa mogą przetrwać zamki i twierdze?

Wyspa położona jest u wrót Azji Mniejszej; w miejscu, gdzie stykają się ze sobą różne kręgi kulturowe. Fascynujące miejsce dla miłośników wakacyjnego zestawu „słońce, piasek i morze”, którzy jednocześnie podtrzymują w sobie głód wiedzy i pragną podążać śladami greckich myślicieli i mistrzów architektury. Kos leży w odległości zaledwie czterech kilometrów od tureckiego wybrzeża. Bezpieczeństwa 27.000 mieszkańców wyspy strzeże 5.000 żołnierzy. Lecz wyspiarze i tak potrafią dostosować się do każdej sytuacji – do 1912 roku Kos była częścią Imperium Osmańskiego. Dziś natomiast małym skrawkiem lądu bez reszty zawładnęli niemieccy i angielscy turyści, którzy pragną dobrej zabawy.

Imprezowe zagłębie i pusty platan

Niezbyt duża, o smukłym kształcie – tak wygląda Kos widziana z lotu ptaka. Wyspa rozciąga się na długość 51 km i ma zaledwie 290 km2 powierzchni, tym samym jest więc pięć razy mniejsza od Rodos. Na dokładniejsze poznanie Kos wystarczy 14 dni.

Punktem wyjścia naszej podróży po wyspie może być tylko stolica – położone na wschodnim wybrzeżu miasto Kos, zamieszkałe przez 16.000 osób. Miejsce to jest mekką imprezowiczów wszelakiej maści – zabawa trwa tu do upadłego.

Jednak menedżerowie branży turystycznej nie chcą podtrzymywać wizerunku wyspy jako „egejskiej Majorki”. Wolą podkreślać, iż we wschodniej części Kos w 460 r. p.n.e. urodził się Hipokrates, najsłynniejszy lekarz antyku. Ponoć w centrum miasta posadził on platan, w którego cieniu przekazywał swoim uczniom cenną wiedzę. Drzewo stoi tu do dziś, jednak stanowi już tylko łamliwy szkielet – we wnętrzu platan Hipokratesa jest bowiem całkowicie pusty.

Styl grecki, rzymski … a może turecki?

Stąd jest już tylko kilka kroków do portu i zamku Neratzia, twierdzy joannitów pochodzącej z XIV w. Wewnątrz przechowywane są fragmenty antycznych budowli. Dla mieszkających tu niegdyś rycerzy zamek nie pełnił funkcji obronnej skierowanej przeciwko Imperium Osmańskiemu – już w 1523 roku, dziewięć lat po ukończeniu budowy zewnętrznego pasma obronnego, wyspa Kos przeszła pod panowanie tureckie.

Kto opuści leżącą na południe od portu Madraki dzielnicę handlową i uda się na zachód, napotka liczne wykopaliska i antyczne budowle. Takie jak Odeon – mały rzymski amfiteatr składający się z piętnastu rzędów, Casa Romana – dobrze zachowaną, częściowo zrekonstruowaną rzymską willę z trzema wewnętrznymi dziedzińcami, Świątynię Dionizosa, Nimfajon – starożytne fontanny, czy też Gimnazjon – antyczny przybytek kultury fizycznej. Na zwiedzanie należy poświęcić parę godzin.

Skuterem po serpentynach

Następnie udajemy się w głąb wyspy. Jak w pozostałych częściach Grecji odpowiednim środkiem transportu jest tu skuter. Naszym pierwszym celem jest oczywiście Asklepiejon, słynny starożytny kompleks świątynny oddalony o pięć kilometrów od stolicy. Monumentalna budowla antyczna zajmuje aż trzy tarasy i wznosi wysoko ku niebu. Z najwyższego poziomu zwiedzający podziwiać mogą wspaniały panoramę wyspy i leżącego naprzeciw wybrzeża Azji Mniejszej.

Kontynuując naszą odkrywczą wyprawę udajemy się wysoko w góry, do małej wioski Zia. Wieje silny wiatr, górskie serpentyny są wąskie – lecz podróż opłaca się. Zia jest odzwierciedleniem starożytnej Grecji i niegdyś cieszyła się dobrobytem z uwagi na znajdująca się tu wodę. Dziś wioska utrzymuje się wyłącznie z turystyki, wszędzie pełno jest restauracji i sklepików pamiątkarskich – przed każdym domem znajduje się minimum jedno stoisko handlowe. Zia to również punkt wyjścia do dalszej wyprawy na szczyt Dikeos – największą na wyspie górę o wysokości 846 m. Na drogę w obie strony należy przeznaczyć kilka godzin, konieczny jest także porządny ekwipunek.

Na ratunek wiatrakom

Następnie kierujemy się na zachód. Kolejna stacja na naszej trasie to Pyli. To już nie wioska, lecz małe miasteczko, gdzie mieści się czterystuletnia, bogato zdobiona fontanna i grób antycznego herosa Harmylosa. Kolejne dziesięć kilometrów dzieli nas od Antimachii. W wiosce do dziś kręci się liczący sobie 250 lat wiatrak – niegdyś na tutejszej wyżynie stała ich ponad setka. Na wschód od wioski leży największa na wyspie warownia – zamek Antimachia, który podobnie jak Neratzia został zbudowany w XIII i XIV w. przez joannitów.

Na koniec udajemy się do leżącej na zachodzie wioski Kefalos, położonej na półwyspie Kefalos. Malownicza, rozmarzona idylla – tak jak wiele innych miejscowości na greckiej wsi. Warto obejrzeć znajdującą się tuż naprzeciwko wysepki Kastri bazylikę Agios Stefanos z epoki wczesnochrześcijańskiej. Na półwyspie Kefalos mieszczą się najpiękniejsze plaże wyspy i idealne tereny dla miłośników sportów wodnych, w szczególności dla zapalonych surferów.

Koniecznie dowiedz się o… Sirtaki

Nagle wszyscy ustawiają się w rzędzie, zakładają sobie ramiona na barki i zaczynają podrygiwać w takt muzyki. Uczestniczą w tym wszyscy, zacierają się granice wiekowe, tempo jest coraz szybsze, a roztańczona grupka zapomina o bożym świecie, gdy rozbrzmiewają dźwięki słynnego Sirtaki. Ten obrazek nieodłącznie kojarzy się z mieszkańcami Hellady, jak Grecy zwykli nazywać swą ojczyznę. Pomyśleć, iż jeszcze przed czterdziestoma laty nie istniał żaden narodowy taniec o nazwie Sirtaki – został on wynaleziony na potrzeby filmu „Grek Zorba”. Muzyka, która z biegiem lat stała się symbolem helleńskiego folkloru, jest dziełem kompozytora Mikisa Theodorakisa. Jedynie nazwa zakorzeniona jest w autentycznym folklorze i pochodzi od tańca zwanego Sirtos. „Sirtaki” oznacza tyle co „mały Sirtos”, a takowy istnieje na prawie każdej greckiej wyspie.

Grecki błękit

 

About the author:

Related posts